Święta, święta i po świętach… a biegać trzeba! Tegoroczny bieg 27 grudnia w Lusówku cieszył się sporym zainteresowaniem. Zapisy skończyły się dosyć szybko ale organizatorzy przewidzieli miejsca rezerwowe. Suma summarum pobiegli lub poszli Ci wszyscy którzy wyrazili chęć.
107 km (liczba symbolizuje rocznicę Powstania Wielkopolskiego) odbywa się w okolicy Jeziora Lusowskiego i co roku czekają biegaczy różne nieprzewidziane wyzwania. Albo zamarznięta trasa, albo bieg w błocie przy dodatniej temperaturze. W tym roku czekała nas niezła ślizgawica. Biegło się trochę z duszą na ramieniu. Było ślisko i momentami naprawdę niebezpiecznie. Organizatorzy w miarę możliwości tam gdzie mogli posypali miejsca piaskiem a całą trasę bardzo dokładanie oznaczyli taśmami. Nawet wystające korzenie w lesie było odpowiednio oznaczone odblaskową farbą….
W tym roku, mimo początkowych chęci, nie odważyliśmy się pobiec więcej niż jedno kółko. Biegło się dosyć asekuracyjnie ale za to zęby pozostały na swoim miejscu.
Każdy z zawodników miał możliwość pokonania dowolnej liczby okrążeń, a do klasyfikacji zaliczane były tylko pełne pokonane okrążenia. Na koniec każdy sklasyfikowany otrzymywał medal, dyplom i tradycyjnie już … pyszną, ciepłą zupę do wyboru!




