Przy prawie -12 stopniach 6 stycznia … zrobiliśmy sobie własny orszak wielu króli, królowych i jupków …. żołędnych. Pomysł na spontanie a jednak chwycił… chyba narodziła się nowa świecka tradycja. Ponad 20 osób + 2 psy pobiegało w lesie w Zdroju. Zimno było tylko na początku… potem już nic nie było czuć…. Zresztą nie tylko wesoły orszak postanowił trochę po lesie pohasać, bo co rusz można było się natknąć na amatorów biegania lub mroźnych spacerów. Na koniec jeszcze Marcin zrobił nam rozciąganko i do domu!
Zobaczymy czy pomysł się przyjmie i za rok też się uda spotkać.
….fajnie zacząć dzień na wesoło










