XVII sztafeta do grobu ojca Bernarda za nami!
Od razu trzeba zaznaczyć, że przed wyruszeniem w trasę duszę mieliśmy na ramieniu. Przy pompie Bernarda gotowych do startu było … 6 osób a miał być ok 13-14. Trochą nam się skład wykruszył przed sobotą…. Ale daliśmy radę! Co prawda nasz kierowca, Paweł Czapla, miał obiecane, że też będzie robił zmiany (zapasowe spodenki i koszulka już czekały), ale na obietnicach tylko się skończyło. 😊
Na słowa uznania zasługuje Magda, która mimo tego że … zaspała, to jednak nas dogoniła…. tzn. dojechał do Kamieńca i dalej już dzielnie udzielała się w sztafecie.
Jak to się mówi, najgorzej ruszyć a potem już jakoś to będzie. Ranek był ciepły a potem nawet słoneczny. Przed 9.00 zameldowaliśmy się przed klasztorem. Szybka kąpiel, przekazanie sztafetowej pałeczki i msza w klasztornych murach. I jak zwykle po wszystkim, ciepły poczęstunek.
Było warto 😊






